ptaszek: przebudziłam sie rano i nast zasnełam i obudziłam się dokładnie za godz i w tym własnie czasie miałam sen którego nie potrafię zinterpretować.. Śniło mi sie że byłam na cmentarzu (sennik cmentarz) z moim bratem i razem z kościelnym chowaliśmy mojego s.p dziadka który zmarł 2 lata temu.. bylismy tylko tam we trojke a w dali zobaczylam mase ludzi idącą za innym pogrzebem. I nagle sceneria zmienia się w mój rodzinny dom i tam znowu jestesmy we trojke i ciało dziadka w trumnie którego nie mogłam zobaczyć tak samo jak i trumny chociaż miałam świadomość ze tam jest.. do pokoju w którym przebywaliśmy wchodzi ksiadz bardzo stary i wogóle bardzo mnie wystraszył swoim wyglądem miał w sobie coś dziwnego czego nie umiem opisać.. pozniej z jakimis dwoma kobietami zaczał odprawiac rytualy pogrzebowe bardzo dziwne a ja czulam taki ogromny strach (sennik strach) ze wyszlam do innego pomieszczenia, usiadłam na krzesle podkulilam nogi i siedzialam wystraszona az sie obudzilam..
caliah: Witaj Ptaszku,
Przeżywasz obecnie sytuację, jaka miała już miejsce w przeszłości.
Może to powodować Twoje negatywne odczucia.
Wewnętrznie, powtórnie przeżywasz coś, co dawno już umarło i zostało pochowane.
Nastąpił rozpad więzi uczuciowej, który jest konsekwencją Twoich czynów.
Odczuwasz nieustanną potrzebę pomagania, radzenia, chronienia innych.
Nawet, jeśli Cię o to nie proszą.
Wynika ona z Twojej potrzeby zaskarbienia sobie szacunku otoczenia, uwolnienia się od stałego poczucia winy.
Nie potrafisz rozstać się z przeszłością, nie potrafisz zmienić swojego zachowania.
Twoja czujność w niesieniu pomocy jest od Ciebie silniejsza. Nie potrafisz jej zdefiniować, opanować.
Nadopiekuńczość, która jest jej skutkiem uważasz za rzecz konieczną, oczywistą w swoim istnieniu i nie zastanawiasz się nad zasadnością takiego ingerowania w życie innych.
Twój strach wynika z dezorientacji, nowej, podświadomej wiedzy, której jeszcze nie rozumiesz.
Straciłaś poczucie pewności siebie i szukasz spokoju. Przyglądasz się biernie biegowi wydarzeń, czekasz, aż problem sam się rozwiąże.





